Dzięki namowom Straat-iena, Levaughn zgodził się, by Lalelelang wpuszczono na jedno z politycznych spotkań jako obserwatora. Pułkownik argumentował, że jej obecność nie może nikomu zaszkodzić, a mogłaby być dobrą reklamą dla ruchu. Jej sława, jednej z największych badaczek ludzkiego zachowania wśród Waisów, wywarła należyte wrażenie na generale, a poza tym, w ciągu ostatnich miesięcy nauczył się on cenić rady pułkownika Straat-iena. Co więcej, Straat-ien zapewnił swego przełożonego, że osobiście dopilnuje, by ich gość nie widział nic, czego nie powinien widzieć. .
- Nie wyglądasz na ciężarną.. Jest wojna i nie chcę, żeby któryś z twoich płaczliwych i mruczących hymny. - Chyba moglibyśmy uciec - odezwał się Nate.. Na chodniku, koło jego samochodu, kręciło się coś małego. Coś, co z wahaniem cofnęło się przed nim, jakby ze strachu. Zwierzę, większe od kota. Ale chyba nie pies.. Wcisnąłem się w kaftan i stwierdziłem, że jest znacznie bardziej dopasowany niż te, do których przywykłem. Nie mogłem schować pod nim zawiniątka z narzędziami, które dostałem od Ciernia, tak więc postanowiłem zabrać tylko jeden mały sztylet. Na uroczystą kolację nie mogłem udać się z mieczem u boku, ale też nie miałem zamiaru iść nieuzbrojony. Udzieliła mi się ostrożność, z jaką wilk posługiwał się tutaj Rozumieniem. Zapiąłem pas opinający kaftan, a potem związałem włosy w kucyk wojownika. Odrobiną olejku o zapachu jabłek przygładziłem sobie włosy. Nagle uświadomiłem sobie, że już od dobrej chwili nie słyszę plusku wody i pospieszyłem z powrotem do komnaty lorda Złocistego..
