- Szpiedzy jak 007? .
. Kiedy wychodził ze sklepu, przy kasie wybuchła dzika awantura, bo jednemu z klientów zginęła torba z zakupami. Co za głupcy.. Rozbiliśmy nasze małe namioty na brzegu Gartangczu, dopływu Indusu. Niebawem zjawiło się kilku ciekawskich, którzy powiedzieli nam, że obaj wysocy urzędnicy są nieobecni i przyjąć nas może tylko rządca drugiego „wicekróla”. Tego samego dnia wybraliśmy się do niego z naszą prośbą. Już wchodząc do urzędowego budynku musieliśmy się nisko pochylić, bo zamiast drzwi był tylko otwór, zasłonięty przetłuszczoną zasłoną. Weszliśmy do mrocznego pomieszczenia, w którym okna zaklejono papierem, i gdy oczy przywykły do ciemności, ujrzeliśmy przed nami inteligentnie i dystyngowanie wyglądającego mężczyznę, siedzącego w pozycji Buddy. W jego lewym uchu wisiał około piętnastocentymetrowej długości kolczyk - atrybut rangi. W pomieszczeniu znajdowała się jeszcze kobieta, jak się później okazało, małżonka przebywającego w podróży urzędnika. Za nami wcisnęły się dzieci i służba, chcąc zobaczyć z bliska dziwnych przybyszów.. Odwróciła się nagle i oto były tuż przed nim. Ciasno opięte kaszmirowym swetrem spoglądały na niego prowokacyjnie.. Jak tu się nie lękać Sabatu?. Nadeszła pora, abym wyjaśnił, co to znaczy, że moja babka była wiedźmą. Wpierw jednak zmuszony jestem poruszyć parę innych, równie ważkich spraw.. Swanson, ów były agent FBI, głośno wyrażał swe przekonanie, że dziewczyna musi się odezwać ponownie w ciągu nadchodzącego tygodnia. Musiała to uczynić, jeśli działała zgodnie z jakimkolwiek planem..
